W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Dlaczego zwierzęta potrzebują swoich pełnomocników?

Karolina Kuszlewicz / 20 września 2017

Pierwszy post na blogu będzie bardziej manifestem „w imieniu zwierząt”, aniżeli analizą konkretnego wątku prawnego.

Zwierzęta potrzebują swoich pełnomocników i jest to oczywiste. Pisząc o pełnomocnikach, mam na myśli osoby, które zabierają głos w imieniu zwierząt. Są nimi przede wszystkim działacze i działaczki organizacji pozarządowych oraz osoby indywidualne o wrażliwości na tyle rozwiniętej, że nie pozwala ona przejść im obojętnie wobec krzywdy. Są nimi również przedstawiciele i przedstawicielki środowisk dziennikarskich, naukowych, prawniczych.

Polski system prawny wyraźnie stwierdza w art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt, że zwierzę nie jest rzeczą, jednocześnie w ust. 2 tego samego artykułu zastrzega, że w sprawach nieuregulowanych ustawą stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.

Jaki zatem status prawny mają zwierzęta w Polsce?

Odpowiedź brzmi: już nie rzeczy, ale jeszcze nie podmiotów. Oznacza to, że z formalnego punktów widzenia w imieniu zwierząt nie da się występować, bowiem nie są podmiotami prawa. Oznacza to również, że z formalnego punktu widzenia należy mówić o prawnej ochronie zwierząt, nie zaś o prawach zwierząt.

Pomimo (a wręcz na przekór) tak ukształtowanego statusu prawnego zwierząt w Polsce (który będzie szerzej analizowany w przyszłości), blog ten nosi nazwę „W imieniu zwierząt i przyrody – głosem adwokata”. Istotą pracy adwokata jest bowiem reprezentowanie tych, którzy potrzebują pomocy prawnej, dlatego tak symbolicznego znaczenia nabierają sprawy o ochronę zwierząt. Ich potrzeby muszą w pewnych sytuacjach wybrzmieć ludzkim głosem, popartym przepisami prawa, bo w przeciwnym razie nie zostaną usłyszane.

Ważne jest, by o ochronę zwierząt przed sądami i organami ścigania, a także na etapie procesu legislacyjnego, zabiegali profesjonalni pełnomocnicy. Jest to szczególnie widoczne w odniesieniu do zwierząt, z którymi człowiek nie żyje na co dzień, np. ryb czy ptaków. Można powiedzieć, że im dalej jesteśmy innych gatunków jako ludzie, tym łatwiej pomijamy ich dobrostan. Świetnym przykładem jest kwestia ochrony karpi przed niehumanitarnym traktowaniem, która przez lata była w dużym stopniu lekceważona, a postępowania o znęcanie się nad tymi zwierzętami były umarzane.

Tymczasem ustawa o ochronie zwierząt jest aktem prawnym, obejmującym ochroną wszystkie zwierzęta kręgowe, niezależnie od poziomu słyszalności ich głosu. Ma ona taką samą rangę jak każda inna ustawa, powinna być traktowana z powagą i szacunkiem dla prawa. Różne zwierzęta – różna ochrona, to problem, o którym na pewno napiszę szerzej w przyszłości.

Moje doświadczenie wskazuje, że zdecydowana większość spraw o znęcanie się nad zwierzętami nigdy nie miałaby szansy powodzenia, gdyby nie reakcja, a następnie determinacja osoby prywatnej lub organizacji pozarządowej. Te podmioty są pierwszymi pełnomocnikami zwierząt,  jednak w zderzeniu z procedurą karną często nie mają narzędzi, by skutecznie „zawalczyć” o sprawę.

Dlatego tak ważny jest udział pełnomocników profesjonalnych. Reprezentują oni zwykle organizację pozarządową, której statutowym celem jest ochrona zwierząt i która na podstawie art. 39 uoz może wykonywać w sprawach karnych prawa pokrzywdzonego.

W tym wszystkim, gdzieś u źródła jest zawsze zwierzę, już nie rzecz, ale jeszcze nie podmiot. Narażone na odczuwanie bólu i cierpienia ze strony człowieka, ale nie mające szansy samodzielnego wypowiedzenia się we własnym imieniu, z przyczyn … oczywistych różnic gatunkowych.

Czas byśmy zrozumieli, jako społeczeństwo, że ochrona zwierząt jest ważnym elementem budowania współczesnej kultury i świadomości prawnej.

 

Ps. ten pierwszy wpis na blogu dedykuję Renacie Markowskiej, Prezesce Fundacji Noga w Łapę. Razem idziemy przez Świat, która kilka lat temu poszerzyła moją wrażliwość na zwierzęta podwodne i latające.

 

 

 

Tematy podobne


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.