W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Rozmowa z dr Sylwią Spurek – Zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich

Karolina Kuszlewicz / 31 października 2017

Dziś zapraszam na rozmowę z dr Sylwią Spurek, Zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), radczynią prawną, legislatorką, osobą zaangażowaną w kwestie praw kobiet i ochronę ofiar przemocy domowej, a prywatnie- wegankę i osobę o głębokiej empatii, również wobec zwierząt i przyrody.

Karolina Kuszlewicz: Zacznijmy od tego, co Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ma wspólnego z kwestiami ochrony zwierząt i przyrody?

Sylwia Spurek: Tak naprawdę Biuro RPO od zawsze zajmowało się sprawami, które na pierwszy rzut oka nie wiążą się z prawami zwierząt, ale jednak tego dotyczą. Pilnujemy bowiem tego, żeby obywatele i obywatelki oraz organizacje pozarządowe mogły efektywnie działać i monitorować organy władzy, sprawdzać jakość rządzenia, a także żeby ich prawa w tym zakresie nie były naruszane, oczywiście również w zakresie działalności na rzecz zwierząt i środowiska. Przykładowo – zaangażowanie naszego Biura w sprawę weterynarza z Brzegu Dolnego, który – obok standardowej działalności leczniczej – w przypadkach, gdy trafił na zwierzę potrzebujące pomocy, np. porzucone, błąkające się przy drodze, ranne – transportował je do swojej lecznicy, udzielał mu pomocy weterynaryjnej, a następnie przechowywał, do czasu wyzdrowienia, i znajdował mu dom.

Działalność tego pana została jednak zakwestionowana przez Inspekcję Weterynaryjną w związku z uznaniem, że działalność weterynarza stanowi transport i prowadzenie schroniska dla zwierząt. A te wymagają zezwoleń, których weterynarz nie miał, bo w jego opinii nie wykonywał on przez swoje czynności transportu i nie prowadził schroniska dla zwierząt. Rzecznik nie zgodził się z tymi decyzjami i ostatecznie wygraliśmy tę sprawę przed sądem administracyjnym. Weterynarz może prowadzić dalej działalność właśnie w takiej formule jak dotychczas, czyli de facto, pomagać dalej skutecznie zwierzętom, które najbardziej tej pomocy potrzebują. Pamiętam, że otrzymaliśmy już po zakończeniu sprawy, wzruszający list od tego Pana z podziękowaniem za to, że nadal może działać. Widać było, że to ważna kwestia dla tego człowieka.

K: To jest świetny przykład na to, że możliwość realizacji praw obywatelskich może wpływać również na dobrostan zwierząt.

S: Tak, działalność RPO polegała tutaj na pilnowaniu, by organy władzy nie ingerowały niepotrzebnie w słuszną działalność obywatelską. Opowiem jeszcze o ciekawej sprawie prawa do posiłków wegetariańskich i wegańskich w zakładach karnych. Znowu sprawa z pozoru związana wyłącznie z prawem osadzonego, jednak w szerszym kontekście również z kwestiami etycznymi dotyczącymi zwierząt, które nierzadko leżą u podstaw takiego wyboru. W Kodeksie karnym wykonawczym jest konkretna regulacja w tym zakresie i to jest chyba jedyny przepis, który daje podstawę do roszczenia o posiłek zgodny z wymaganiami kulturowymi lub religijnymi. Dzięki temu, że istnieje konkretna podstawa prawna, RPO ma możliwość interwencji w takiej sprawie. Nie mamy takiego przepisu w odniesieniu do szpitalu, szkół czy przedszkoli. Ten przykład pokazuje, jak ważne jest brzmienie samych przepisów, jakie one dają nam możliwości albo jakich możliwości nie mamy z powodu braku odpowiednich przepisów.

 

 

K: Z zakładki „Ochrona środowiska” na stronie internetowej RPO wynika również aktywna działalność Rzecznika na rzecz walki z tzw. odorami oraz w sprawie jakości powietrza, którym oddychamy.

S: Tak, kolejnym poziomem, na którym działa Rzecznik w związku z ochroną środowiska są tak zwane odory, czyli wszelkie uciążliwości o charakterze zapachowym, na które narażeni są mieszkańcy w tych miejscowościach, gdzie powstają np. duże fermy przemysłowe hodowli zwierząt. Od dawna pokazujemy rządowi, że istnieje potrzeba wprowadzenia przepisów prawnych, określających normy związane z tzw. odorami, po przekroczeniu których, osoby dotknięte tym przekroczeniem będą miały stosowne narzędzia prawne, a organy ochrony środowiska będą mogły nakazać właścicielom zakładów podjęcie działań redukujących immisje zapachowe.

K: Zresztą działalność takich ferm to nie tylko problem odorów, ale i podwyższonego ryzyka zanieczyszczenia gleby i wody. Oczywiście przy okazji rozmowy o fermach przemysłowych tematem szalenie istotnym jest cierpienie zwierząt w takich miejscach, ale wymaga on poświęcenia całej odrębnej rozmowy (i na pewno niejedna taka się odbędzie).

Powiedziała Pani, że RPO podejmuje również działania związane ze stanem powietrza w Polsce.

S: Tak, ten problem ma bardzo silny związek z prawem do naszego zdrowia i Rzecznik od dawna próbuje przekonywać rząd do ograniczenia źródeł zanieczyszczeń. Oczywiście konieczne są także mechanizmy osłonowe dla mieszkańców, którzy mogą zostać dotknięci ekonomicznie ograniczeniami w spalaniu określonych paliw, którzy zakupili takie a nie inne piece, osób których nie stać na palenie lepszym jakościowo surowcem. Osoba, która pali w piecu truje w pierwszej kolejności siebie i musimy szukać rozwiązań, żeby jej pomoc, ale naszym obowiązkiem, jako państwa, jest myślenie także o tych wszystkich osobach, które nie mają żadnego wpływu na to, czym oddychają. Wiec jest to kwestia bardzo prawnoczłowiecza, a jednocześnie związana z ochroną środowiska.

K: A przy okazji warto powiedzieć, że problem zanieczyszczenia powietrza dotyka również zwierząt, choćby np. ptaków w miastach. One również są zatruwane smogiem, a to z kolei w dłuższej perspektywie może wpływać na zaburzenie miejskiego ekosystemu. Kolejny dowód z życia wzięty, że dobrostan ludzi jest ściśle połączony z dobrostanem reszty środowiska.

A teraz wyjdźmy z miasta i porozmawiajmy o Puszczy.

S: Biuro RPO zaangażowało się aktywnie w problem związany z decyzją Ministra Środowiska w sprawie aneksu do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża. W naszej ocenie decyzja ta ma charakter decyzji administracyjnej, a w związku z tym musi ona mieć określoną formę i musi być wydana w określonej procedurze, która zakłada uwzględnienie głosu organizacji pozarządowych, zgodnie z naszymi międzynarodowymi zobowiązaniami, tzn. z dyrektywą unijną i z konwencją z Aarhus. Niestety w dniu 17.10.2017r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił wniesioną przez RPO skargę kasacyjną w tej sprawie, podtrzymując de facto, że decyzja Ministra Środowiska jest sprawą wewnętrzną pomiędzy Ministrem a Lasami Państwowymi, związaną z nadzorem Ministra.

NSA nie uwzględnił argumentów związanych z prawem międzynarodowym. Niestety mam takie doświadczenie, że sądy w ogóle bardzo niechętnie sięgają w wielu kwestiach merytorycznych do przepisów prawa międzynarodowego, szczególnie odnoszących się do praw człowieka. Dziwi mnie to, ponieważ w wielu przypadkach są to przepisy umów międzynarodowych ratyfikowanych za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie, które zgodnie z Konstytucją są częścią naszego porządku prawnego.

K: Czyli pozostajemy na etapie, w którym głos społeczny w sprawie Puszczy Białowieskiej w ogóle nie ma swojej formalnej reprezentacji. Uderza mnie brak równowagi w tych sprawach, nie tylko w kontekście Puszczy Białowieskiej. Brak instytucjonalnej reprezentacji przyrody, a z drugiej strony silna reprezentacja postaw traktujących przyrodę tylko w kontekście użyteczności dla człowieka. W ten sposób trudno mówić o zrównoważonym rozwoju.

S: Ja również mam takie poczucie, że nie ma właściwej reprezentacji prawnej Puszczy. Oczywiście głębszy problem polega na tym, że my cały czas nie dostrzegamy, jak bardzo wpływamy na środowisko naszymi działaniami, jakie wyrządzamy szkody w tym środowisku i jakie ma to konsekwencje na przyszłość. Natomiast pod względem formalno-prawnym, z jednej strony mamy podejście o charakterze sprzedażowo- komercyjnym, a z drugiej nie mamy „kuratora” dla Puszczy, nie mamy kogoś, kto reprezentowałby instytucjonalnie to drugie podejście. Skoro bowiem Sąd uznaje, że jest to wewnętrzna sprawa pomiędzy Ministrem Środowiska a Lasami Państwowymi – to oznacza, że my jako obywatel i obywatelki, jako organizacje pozarządowe nie mamy nic w tej sprawie do powiedzenia. Jeśli pozostajemy w naszej rozmowie poza miastem, to warto wspomnieć o działaniach Rzecznika w sprawie prawa łowieckiego. Od czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 10 lipca 2014 r. (sygn. akt P 19/13) wiadomo, że obowiązujące przepisy wymagają zmiany, bo nie zapewniają odpowiednich prawnych środków ochrony praw właścicieli ziemi, na której mają odbywać się polowania. Tu Rzecznik zajmuje się wolnością światopoglądu i uznaje, że wewnętrzny sprzeciw wobec zabijania zwierząt powinien być wystarczającą przesłanką do wystąpienia z wnioskiem o ustanowienie zakazu polowania na naszej nieruchomości.

K: Tak, właśnie mam przed sobą Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Środowiska w sprawie uprawnień właścicieli nieruchomości włączonych do obwodów łowieckich z 27.09.2016r. Rzecznik zawarł w nim szereg postulatów w tej sprawie, w szczególności zwracając uwagę na ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności właścicieli nieruchomości włączonych w skład obwodów łowieckich (…). Warto powiedzieć, że pod koniec 2016r. zaczęła kształtować się dość spójna linia orzecznicza sądów administracyjnych w tym zakresie, która uznaje prawa właścicieli nieruchomości prywatnych do wyłączenia ich gruntu z obwodu łowieckiego, czyli … de facto z polowań, których zwyczajnie sobie nie życzą.

Nasza rozmowa utwierdza mnie w przekonaniu, że kwestie formalnoprawne mają ogromne znaczenie dla możliwości działania na rzecz przyrody i zwierząt. A to z kolei pokazuje, że w tych sprawach bardzo potrzebni są prawnicy i prawniczki.

S: Dokładnie tak. Dla mnie osobiście jest oczywiste, że wszelkie podmioty słabsze wymagają szczególnej ochrony, tak jak mówimy o szczególnej ochronie dla osób dyskryminowanych czy wykluczanych, dla osób z niepełnosprawnościami, dla dzieci, dla osób starszych.

Podam przykład dotyczący przemocy domowej – zgodnie ze wszystkimi statystykami ofiarami przemocy w rodzinie są w znaczącej większości kobiety i dzieci, a źródłem tej przemocy nie jest alkohol, bieda czy bezrobocie, czy jakakolwiek inna obiektywna patologia, tylko przekonanie jednego członka rodziny, że ma prawo do władzy i kontroli nad pozostałymi i może ją sprawować i egzekwować, z wykorzystaniem wszelkich możliwych środków, także w sposób przemocowy. Mając tę świadomość, możemy sobie wyobrazić, na co narażone są zwierzęta domowe, jak dotkliwej opresji one mogą doznawać. Pomimo, że kobiety i dzieci, czyli najczęstsze ofiary przemocy, zwykle nie poskarżą się samodzielnie na stosowaną wobec nich przemoc, to jednak istnieje pewien system prawny, oczywiście niedoskonały, ale w pewien sposób odpowiadający na ich potrzeby i gwarantujący im realizacje określonych praw. O zwierzętach – ofiarach przemocy domowej nikt w zasadzie nie myśli, a gdybyśmy połączyli te dwa zjawiska, moglibyśmy również skuteczniej przeciwdziałać przemocy w rodzinie. W Stanach Zjednoczonych zostały przeprowadzone badania, z których wynika, że większość kobiet – ofiar przemocy w rodzinie wcześniej zgłaszała przemoc wobec zwierzęcia domowego. Gdyby zatem w tym pierwszym momencie, gdy wydarzyło się coś złego, państwo zareagowało, to być może nie doszłoby do dalszej aktów przemocy w tym domu. Niestety nadal nie widzimy tych zależności i nie łączymy tych dwóch zjawisk.

K: Tych zależności jest przecież wiele. Póki co polskie sądy zaczęły dostrzegać, że przemoc wobec zwierzęcia domowego może być formą znęcania się nad rodziną – jest to chyba jedyna tak wyraźnie wyartykułowana zależność na poziomie stosowania prawa. 25 listopada rozpoczyna się coroczna kampania  „16 dni przeciw przemocy”, której Pani patronuje – jakie mechanizmy przemocy są w Pani ocenie uniwersalne dla przemocy wobec rodziny i przemocy wobec zwierząt domowych?

S: Najkrócej mówiąc – przemoc stosowana jest wobec słabszego, zależnego, nieporadnego. Jeśli przyzwalamy na przemoc wobec kobiet, to zgadzamy się na przemoc wobec osób starszych, z niepełnosprawnościami, na przemoc wobec dzieci, w końcu na przemoc wobec zwierząt. Ale jest też  wspólny mianownik wszystkich osób, które działają przeciw tej przemocy – to empatia oraz niezgoda na krzywdę. I takich osób jest coraz więcej.

K: Dziękuję za te rozmowę i ważny punkt widzenia ze strony Biura RPO. Jedno zdanie na zakończenie dla naszych Czytelniczek i Czytelników?

S: Każdy z nas może zmieniać rzeczywistość. Warto działać!

Tematy podobne


Komentarze

  1. Tak bardzo potrzebne są tego typu rozmowy. Bardzo mnie ona zbudowała, ponieważ wreszcie znalazłam podobne patrzenie na prawo do tego, które mam w sobie. Dziękuję.

    • Cieszy mnie to, co Pani pisze. Wrażliwość w prawie i dostrzeganie słabszych istot są niezbędne do tego, by prawo nie stało się tylko pustym automatem. Działamy więc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.