W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Koty kontra ogródki działkowe, czyli status prawny kota wolno żyjącego

Karolina Kuszlewicz / 21 stycznia 2018

Kot to zwierzę nieoczywiste, a równie nieoczywisty jest jego status prawny. Kot bowiem w zależności od tego, w jaki sposób spędza życie, może być zwierzęciem domowym, wolno żyjącym albo bezdomnym. Ten podział wynika z ustawy, ale ma również duże konsekwencje praktyczne. Sprzeczne z prawem są,w mojej ocenie, zakazy utrzymywania kotów wolno żyjących, poprzez ich dokarmianie i udostępnianie im schronienia. Tępienie tych zwierząt to przestępstwo! Poniżej historia kotów wolno żyjących na przykładzie ich bytowania na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych.

Na czym polega problem?

Rodzinne ogrody działkowe, stanowiące od lat bardzo ważną przestrzeń życiową, głównie dla ludzi starszych, jakiś czas temu stały się miejscem niekoniecznie przychylnym dla kotów wolno żyjących. Część działkowiczów bowiem nie życzy sobie obecności kotów na działkach, a inna część o te koty dba, dokarmia je, a zimą pomaga przetrwać najtrudniejsze warunki. Powstał na tym tle dość istotny spór, ciekawy z punktu widzenia prawa.

Poniżej zestawienie tego, co twierdzi Polski Związek Działkowców, a co mówi prawo (z powołaniem się na źródła). 

PZD twierdzi…

Jak czytamy w Regulaminie, uchwalonym w dniu 1 października 2015r. przez Krajową Radę Polskiego Związku Działkowców zabrania się „wprowadzania i trzymania na terenie ROD psów bez smyczy i kagańca oraz stałego utrzymywania kotów i psów na działce” (§ 68 pkt 10).

Tymczasem prawo…

O ile zgodzić się należy, że zakaz powyższy obowiązuje w stosunku do psów i kotów domowych, czyli takich, które posiadają konkretnego właściciela, o tyle nie obowiązuje on w stosunku do kotów wolno żyjących. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt istnieje grupa zwierząt, co do której człowiek jej nie może utrzymywać, bowiem są to zwierzęta wolno żyjące, czyli „zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka” (art. 4 pkt 21). Innymi słowy – zakaz dotyczy utrzymywania zwierząt, a koty wolno żyjące nie są ze swej istoty utrzymywane przez człowieka (a jedynie wspomagane, jest to różnica).

PZD twierdzi…

Następnie, na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Działkowców znajduje się komunikat zatytułowany „Kontrowersyjny temat kotów w ogrodach działkowych”. Oto jego fragmenty:

„Przepisy regulaminu nie różnicują pochodzenia kotów na domowe i wolnożyjące. Swobodnie przemieszczające się zwierzęta stanowią realne zagrożenie (…)”

„Przyczyną osiedlania się kotów bezdomnych czy tzw. wolnożyjących na terenie ogrodów działkowych jest systematyczne ich dokarmianie. Zwierzęta wabione przez swoich pseudo opiekunów stałą dostawą pożywienia, bytują na działkach tych osób, które nie chcą nazywać się ich właścicielami, zapewnić schronienia i wziąć za nie odpowiedzialności.”

„Za likwidacją procederu dokarmiania dzikich zwierząt na działkach ogrodowych, przemawia również ryzyko zachęcenia do korzystania z działkowej jadłodajni innych niż koty zwierząt.”

„(…) natomiast miłośnicy zwierząt mogą bez przeszkód dokarmiać je poza terenem rodzinnych ogrodów działkowych.”

Tymczasem prawo…

Zakaz określony w Regulaminie PZD może odnosić się, w mojej ocenie, tylko do zwierząt domowych. I tylko w takim zakresie pozostaje wiążący. W stosunku do wolno żyjących kotów „zakaz utrzymywania” nie może obowiązywać. Te zwierzęta ze swej istoty nie przynależą do żadnego właściciela i nie mogą być w posiadaniu. Pamiętać należy, że Regulamin musi pozostawać zgodny z prawem powszechnie obowiązującym, w tym również z ustawą o ochronie zwierząt. A ustawa jasno wskazuje, że „zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu (…)” – art. 21. Z uwagi na ich wolnościowy, niezależny od człowieka charakter bytowania, potwierdzany przepisami ustawy, niemożliwe jest uznawanie, że ich karmienie powinno odbywać się poza granicami ROD, bo koty tych granic naturalnie nie znają. 

Fakt dokarmiania kotów wolno żyjących, a także wsparcia tych zwierząt w okresie zimowym poprzez np. udostępnienie suchego bezpiecznego schowka, w którym kot może schronić się przed mrozem, nie jest równoznaczny z tym, że osoba pomagająca staje się właścicielem zwierzęcia.

Za naganne uważam posługiwanie się sformułowaniami, takimi jak „likwidacja procederu dokarmiania”, bowiem jest w pewnym sensie wskazaniem, że dokarmianie zwierząt potrzebujących – jest postępowaniem złym (jest procederem). Przypomnijmy, art. 5 ustawy o ochronie zwierząt stanowi, że „każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania”, przez co rozumiemy uwzględnianie potrzeb zwierzęcia i zapewnianie mu opieki i ochrony (art. 4 pkt 1). I to właśnie czynią osoby wspierające koty wolno żyjące, przez co działania tych osób pozostają  zgodne z prawem. Jak można nazywać dokarmianie żywych zwierząt w potrzebie „procederem”?! – pytam jako adwokat, ale przede wszystkim jako człowiek wyposażony w empatię.

Za to inny proceder jest do pilnego zlikwidowania, na co chciałabym zwrócić uwagę PZD – tępienie kotów wolno żyjących na terenie ogródków działkowych. Osobiście znam przypadki, w których zdrowe koty po jednej nocy nagle padały, zatrute, albo ledwo dowlekając się do „swojej” bezpiecznej działki, konały w związku z obrażeniami, jakich doznały. Sprawcy tego pozostają bezkarni, bo ich ustalenie, na terenie RODów niewyposażonych w monitoringi, jest w praktyce niemożliwe. To jest proceder, którym powinien zająć się w trybie pilnym Polski Związek Działkowców.

Myślę, również jako wnuczka osoby, która na wiele takich skatowanych kotów patrzyła, że to na terenie, który z zasady ma być przyjazny przyrodzie, powinno uwzględniać się ekosystemowe znaczenie kotów wolno żyjących, a na pewno nie można tolerować ich tępienia. Nie twierdzę przy tym, że winę za to ponoszą przedstawiciele władz PZD ani że jest to regułą, ale zdarza się i takie zachowania powinny być jednoznacznie napiętnowane przez władze PZD.

Apeluję zatem, by PZD uwzględnił znaczenie kotów wolno żyjących dla ekosystemów ROD i zajął wyraźnie krytyczne stanowisko wobec zwalczania tych zwierząt. Przypomnieć należy, że złośliwe straszenie zwierząt, a także zadawanie im bólu lub cierpieniem jest przestępstwem znęcania nad zwierzętami.

Wnioski na koniec

Pomoc kotom wolno żyjącym jest naszym obowiązkiem. Ich dokarmienie i udzielanie schronienia przed najtrudniejszymi warunkami atmosferycznymi jest postępowaniem, które wypełnia zobowiązanie do humanitarnego traktowania zwierząt. Potrzeby tych zwierząt z kolei są niezależne od miejsca ich bytowania i powinny być respektowane również na terenach Rodzinnych Ogródków Działkowych. Z kolei osoby, które tępią koty wolno żyjące popełniają przestępstwo. Liczę również na rozszerzenie przepisów dotyczących zwierząt wolno żyjących w taki sposób, by w społecznej świadomości wyraźnie zakotwiczyła się myśl o ich istnieniu i o ich prawach.

Ps. Temat statusu prawnego kotów jest obszerny. W przyszłości na warsztat brane będą kolejne wątki, jak np. obowiązki gminy wobec kotów bezdomnych i wolno żyjących.

A Państwo, jakie macie doświadczenia z kotami wolno żyjącymi?

 

Tematy podobne


Komentarze

  1. Bardzo dziękuję. Nie mogę patrzeć na cierpienie kotów tzw. działkowych.Jestem codziennie w okresie zimowym na działkach i dokarmiam koty.Proszę o zorganizowanie petycji z podpisami do PZD w tej sprawie.

    • Wielkie dzięki za ten artykul. Nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie tak nienawidzą zwierząt.Uważam że te osoby omyłkowo nazywa sie ludzmi. Jeżeli nie kochają zwierząt to jak mogą kochać ludzi? Przeraza mnie ich nienawiść której wyrazem są ich wściekłe oczy.Mam nadzieje ze ta karma nienawiści kiedyś do nich wróci.Cała moja rodzina od lat wspiera wolno zyjace zwierzęta.Przecież to my jesteśmy ich rzecznikami.

    • Szanowna Pani, dziękuję za komentarz. Myślę, że każdy powinien działać w ramach swoich kompetencji i możliwości. Ja jestem adwokatem i staram się upowszechniać wiedzę o prawie, które chroni zwierzęta. Organizacje i aktywiści zaś są od tego, by organizować petycje. Zresztą i Pani może to uczynić 🙂 ja na pewno ze swej strony wesprę.

  2. Od lat jestem Społecznym Opiekunem Zwierząt , dokarmiam i sterylizuje koty wolno żyjące. każdego dnia spotykam się ze sprzeciwem zarówno Zarządu działek jak i samych działkowiczów, których bzdurne teorie na temat kotów zaciemniają właściwy obraz ich funkcjonowania w ekosystemie a także ich potrzeby w zakresie codziennej egzystencji.
    Groźby, wyzwiska, rzucanie czym popadnie, zabijanie i celowe trucie zwierząt to w tej pracy codzienność.
    Edukacja, którą gminy powinny prowadzić w tym zakresie jest tak marna, że na zmianę stosunku do kotów wolno żyjących przez kolejne dziesiątki lat chyba nie ma co liczyć.
    Absurd , w którym regulamin PZD stoi ponad nadrzędną Ustawą o Ochronie Zwierząt to paradoks, z którym nikt nic nie zrobił i nad którym się nie pochylił.
    Petycje, które nie przynoszą żadnego skutku, Gminy, które nie mają wpływu na działalność PZD na ich terenie, ogólna niechęć ludzi do kotów, brak ochrony prawnej dla Karmicieli, brak jasnych przepisów precyzujących definicję kota wolno żyjącego a bezdomnego….wiele jest jeszcze do zrobienia.

    • To prawda, do zrobienia w kwestii kotów wolno żyjących jest bardzo dużo. W zasadzie trzeba przemyśleć od początku sposoby opieki nad tymi zwierzętami, również na gruncie prawnym. Trzymam kciuki za wszelkie Pani działania na rzecz zwierząt. Pozdrawiam serdecznie

    • musimy się zorganizować by uszczegółowić przepisy na temat ochrony zwierząt wolnożyjących nie tylko na ROD ale na terenie Polski

    • Zdecydowanie się zgadzam, regulacje dot. zwierząt wolno żyjących wymagają uzupełnienia.

  3. Ja również bardzo dziękuję za ten artykuł. Dziś jestem po zebraniu Rod, i jestem zszokowana podejściem dzialkowiczow do tego problemu. Ponieważ też opiekuje się takimi kotami. Jestem nawet zagrożona odebranie mi działki.

  4. Ja również bardzo dziękuję za ten artykuł. Dziś jestem po zebraniu Rod, i jestem zszokowana podejściem dzialkowiczow do tego problemu. Ponieważ też opiekuje się takimi kotami. Jestem nawet zagrożona odebranie mi działki.

    • Pani Halino, niestety praktyki ROD, o których Pani pisze, są dość powszechne, mimo, że naganne. Niech ten artykuł będzie dla Pani wsparciem. ROD nie ma prawa Pani odebrać działki z powodu opiekowania się przez Panią wolno żyjącymi kotami. Co więcej – postępuje Pani całkowicie zgodnie z dyspozycjami ustawy o ochronie zwierząt. Życzę Pani powodzenia w słusznej sprawie i stoję po Pani stronie. Pozdrawiam

  5. Pani Adwokat,
    z miłości do zwierząt, szczególnie kotów miałam ostatnio incydent na terenie wiejskiej gminy, gminy tzw. sukcesu, woj. dolnośląskie. Zostałam wulgarnie zwyzywana, szarpana za rękę i próbowano siłą zabrać mi prywatną karmę dla kotów. Kilka dni później ta sama osoba nagabywała moją siostrę z mojego powodu. Dodam, że jestem pełnoletnia i zdrowa na umyśle tylko dla kotów wszystko…. Nie jestem skora do robienia afer ale dzieje się dalej. Co mogę w tej sytuacji zrobić? Nie chcę tego tak zostawić.
    Pozdrawiam
    Iza

    • Bardzo mi przykro z powodu tego, co Panią spotkało, ale proszę pamiętać, że prawo jest po Pani stronie. Nikomu nie wolno napadać na Panią słownie, ani fizycznie. W takich sytuacjach ma Pani pełne prawo zadzwonić po Policję z prośbą o pilną interwencję. Trzymam za Panią kciuki i wysyłam serdeczności.

  6. Dzięki za wszystko. Również walczymy o koty na działkach. Jest coraz więcej empatycznych ludzi. Powodzenia

  7. Dopóki nie miałam kota podrzuconego na działkę przez kotkę i wziętego do domu podczas zimy nie czułam takiej empatii do zwierząt. Odnosiłam się do nich obojętnie oczywiście nie krzywdząc ich.Od kiedy mam kota w domu nie wyobrażam sobie bez niego życia. Teraz inaczej patrzę na zwierzęta , a szczególnie na koty. Jestem bardziej wrażliwa na te bezdomne biedactwa, aktualnie dokarmiamy 4 kotki wolnożyjące.

    • Bezpośredni kontakt ze zwierzętami wiele nas uczy, to prawda. Wszystkiego dobrego dla Pani i Pani kotów 🙂

  8. Polemika na temat utrzymywania i dokarmiania kotów w ROD trwa. Brałam w niej udział na innym forum. Dokarmione koty zatracają instynkt łowiecki, nie łowią gryzoni, których pełno jest w ROD, a może same gryzonie też wkrótce będą pod ochroną prawną i nie wolno będzie ich zwalczać? Jak wiadomo koty wolno żyjące na działkach są nosicielami różnych groźnych chorób, pasożytów, zanieczyszczają działkę odchodami i rozmnażają się w sposób niekontrolowany. Poza tym niszczą ptaki, które są pożyteczne. Miłośnicy kotów ograniczają się do ich dokarmiania, a gdzie opieka lekarska? Może lepiej, gdyby zabierali zwierzęta do domów? Nie jestem wrogiem zwierząt, ale branie w obronę tych, którzy utrzymują koty w ROD, to jest spychanie moich praw. Trzeba uszanować potrzeby innych działkowców i nie narażać ich na dyskomfort korzystania z działki. Złe prawo należy zmienić.

    • czy ktoś pani odbiera prawo do życia , jedzenia ,śmiechu , spania , odbiera pani mieszkanie? pani rzeczy osobiste? ma pani zakaz wolności??? NIE ! dlaczego więc pani zabrania tego zwierzakom – kotom wolno-żyjącym , dlaczego nie wolno ich dokarmiać ? skazuje je pani na śmierć , a każdy wie ile może mieć zwierząt w domu i to tylko świadczy o tym jakim pani jest człowiekiem , i nie ma pani nic przeciwko zwierzętom??? 🙂

    • dokarmiane zwierzęta nie tracą instynktu łowieckiego; mój domowy kot ciągle znosi myszy; koty należy sterylizować, aby przeciwdziałać ich nadpopulacji, czyli jak pani pisze – niekontrolowanemu ich rozmnażaniu; wysterylizowane karmić i leczyć, słowem dbać o nie; inną kwestią jest polowanie na ptaki, ale to pani nie powinno martwić ponieważ uznaje pani, że dokarmiane koty nie polują…

  9. Mamy ponad 20 kotów na działce i trudno jest nam je wykarmić ze względu na koszty. Poza tym mnożą się nadmiernie.Nie wiem,kto mógłby nam pomóc w sterylizacji.Zarząd działek zakazuje karmienia,ale nie mam sumienia skazywać je na głodową śmierć.Koty nie dają się złapać.

    • Może nalezaloby użyć klatki lapki w celu wylapania kotów do sterylizacji? 20 to już bardzo duża ilość biorąc pod uwagę że średni miot to 3-5 kotów. Ja pobieram bezplatne skierowania na zabieg od animalsow lub schroniska i dzięki temu wysterylizowalam już większość działkowych kotek. Życzę powodzenia.

  10. U nas na dzialkach tez mlodzi,nowi działkowcy trują koty,jeden nawet sciął drzewo 20 letnie,tuje ,zeby osoba ktora przychodziła i karmila koty nie mogła zostawic pod tym drzewem jedzenia.Ja tez dokarmiam kotki ,nie ma ich dużo.Tłumaczę i walczę z tymi trudno nazwac działkowiczami.Sami zakłucaja spokój ,piją,przeklinają,calymi dniami kosza trawy,wypelniaja woda duze baseny ,smród okropny aż niebiesko od tych spalin.Zanieczyszczaja srodowisko i na to jest zezwolenie a na pomaganie kotom nie ma .

  11. jestem zszokowana komentarzem pani któratwierdzi że ptaki są pożyteczne a koty nie ………..ile w niej nienawiści ,ja twierdzę że wielu ludzi nie jest pożytecznych z wielu powodów , dokarmiam na działce koty i będę to robić dopóki będę żyła , a świrów w Polsce nie brakuje , życzę takim powrotu do zdrowia 😉

    • cyt.:
      „jestem zszokowana komentarzem pani któratwierdzi że ptaki są pożyteczne a koty nie ………..ile w niej nienawiści ,ja twierdzę że wielu ludzi nie jest pożytecznych z wielu powodów , dokarmiam na działce koty i będę to robić dopóki będę żyła , a świrów w Polsce nie brakuje , życzę takim powrotu do zdrowia 😉”
      do elki:
      Niech pani nie ocenia mojego zdrowia psychicznego, mam legalne prawo do działki, a te koty zostały zawleczone do ROD jak CZARNA ŚMIERĆ, są tu intruzami. Regulamin ROD zawiera przepisy, które wprowadzają znaczne ograniczenia dla przebywania oraz chowu zwierząt na terenie ROD (m.in. § 58, § 68 pkt 10 Regulaminu ROD). Wprowadzenie takich ograniczeń – co jednak ma swoje ustawowe usprawiedliwienie – nie uchybia powszechnie obowiązującym przepisom prawa, w szczególności ustawy o ochronie zwierząt. Zwierzęta wolno żyjące (w tym koty, lisy, dziki, bobry), które z definicji ustawowej są zwierzętami żyjącymi w warunkach niezależnych od człowieka (art. 4 pkt 21 ustawy ochronie zwierząt) często przedostają się na teren ogrodów. Nie oznacza to jednak, by – w świetle funkcji rodzinnych ogrodów działkowych – uzasadnione i dopuszczalne było celowe wabienie tych zwierząt pokarmem i oczekiwania od społeczności działkowej tolerowania stałego przebywania tych zwierząt na terenie rodzinnych ogrodów działkowych, nawet w sytuacji wyrządzania przez nie szkód. Nie mam zamiaru grzebać w kocich kupach i zanieczyszczać się nimi podczas koszenia trawy. Nie pozwolę im szperać w moim kompostowniku i zajmować miejsca na tarasie altany. Te koty nie dają się schwytać, aby doprowadzić je do weterynarza, zresztą to nie na PZD, ani nie na Zarządy ROD nałożony jest obowiązek opieki nad zwierzętami. Do tego powołane są odpowiednie instytucje. Jeśli pani z gorliwością dokarmia koty w ogrodzie, to właśnie pani jest świrem, ignorantem prawa i szkodnikiem.

    • Szanowna pani Elko dlaczego jest pani oburzona stwierdzeniem że ptaki na działkach są pożyteczne a koty nie ? Osobiście chce pani powiedzieć a nawet jeśli mi się uda zamieszcze zdjęcie kota który złapał matkę 4 maleńkich drozdów i po prostu ją pożarł a pisklęta w gnieździe nie zostały już nakarmione w związku z tym popadały z głodu a przecież ptaki są naszymi sprzymierzeńcami zjadają ślimaki gasienice muchy dżdżownice pędraki i wszelkie inne robactwo które zjada nasze uprawy owoce itp ptaki nie tylko jedzą karmią pisklęta ale w wolnych chwilach pięknie śpiewają umilając nam tym samym czas szczególnie Drozdy Kosy to wirtuozi śpiewu a kot ? no cóż łazi własnymi ścieżkami miauczy i zostawia śmierdzące odchody między naszymi kwiatami osobiście nie raz i pewnie nie ostatni wpakowałam palce w kocia kupę brrrr!! pozdrawiam

  12. Witam przeczytałam ten artykuł i zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane.Ja właśnie dzisiaj doznalam okrucieństwa wobec tych zwierząt.Mój tata dbał o koty które były u niego na działce bardzo je kochał ale niestety kotku zostały Otrute .Płakać mi się chce jak pisze.Proszę doradzić mi co mam z tym zrobić żeby zakończyć to okrucieństwo

  13. Obecnie prowadzę batalie o koty na terenie ROD .zagłębiam się w przepisy I wiem co nieco o sytuacji kotőw na działkach ale jak zawsze życie sobie a przepisy sobie.nie można nikomu dogodzić jeden lubi koty drugi nie .każdy ma prawo do życia.Koty nie zatraciły instynktu łowieckiego przez dokarmianie.to już mają w sobie bo taka ich natura I będą łowić…ja nie wiem czy ludzie wiedzą że to nie tylko kleszcze przenoszą bolieroze ale rőwnież myszy.ktőre wyłapują nasze koty .chroniąc nieświadomie swoich oprawcőw na ogrodach działkowych podczas odpoczynku. Wystarczy nić porozumienia…ale każdy chce być gōrą .ego jest na fali pozdrawiam opiekunőw .

  14. Kilka lat temu zarząd ROD „Wisienka” w Łodzi usiłował mnie pozbawić prawa do dzierżawienia działki, ponieważ miałam „czelność” opiekować się kotami wolno bytującymi. Rzeczony Zarząd podjął uchwałę na podstawie której miałam w ciągu tygodnia wynieść się z działki. Sprawę oddałam do sądu i ją wygrałam. Jestem społecznym opiekunem kotów miejskich z ramienia UMŁ ale ten fakt zwisa, za przeproszeniem, zarządowi kilogramem kitu na agrafce. Regulamin PZD jest według tego gremium wyższej rangi aktem prawnym, niż Ustawa o Ochronie Zwierząt. Ręce opadają do samej ziemi… 🙁

    • Wygrała Pani bardzo ważną sprawę dla wszystkich! Warto nie zgadzać się na bezmyślność i okrucieństwo! Choć tak wiele jeszcze jest do zrobienia…

  15. Zgadzam się z wszystkimi wspisami dotyczącymi ochrony kotów dziko żyjących. Na każdym z zebrań dzialkowcow sa poruszane tematy i straszenie karami i odebraniem dzialek bo takie przegłosowali uchwały. Pytam co zrobić z kotami które tam na dziko bytują czekac i przygladac sie jak z glodu cierpia i zdychaja. Nikt nie pomysli zeby ich wylapac poddac sterylizacji najlepiej uchwalic zakaz karmienia pod grozba kary ale przy okazji zarzad mowi ze nie wolno robic im krzywdy. To sie nazywa humanitarnosc. Paranoja i brak podstawowych zasad czlowieczenstwa, poprostu brak rozumu. Zwierze by to czlowiekowi nie zrobilo, a mowi sie ze nie ma rozumu.

  16. Witam:), cieszę się, że trafiłam na tę stronę:). Jestem z ROD „Jutrzenka” w Lubsku /lubuskie/. Opiekuję się 4-letnią Mruczusią. Kotkę wysterylizowalam po trzykrotnym porodzie kociaczków. Kotki wziely osoby o zlotych sercach na udomowienie.Mruczusia jest systematycznie odrobaczywiana, szczepiona przeciw wściekliźnie/ ma kontakt z lisami z pobliskiego lasu/, 4 razy w roku smaruję grzbiet kroplami przeciw pchłom i kleszczom, a w zimie jeżdżę na dzialkę co drugi dzień dokarmiać i dbam, aby zawsze miala co pić. Mamy gospodarczą altanę z drewna, tam mąż wyciąl otwor, Mruczusia ma miejsce do schronienia wyłozone zawsze świeżym sianem. Jest wdzięcznym kotkiem- wyłapuje myszy i nornice, czasami także podjada wroble czy sikorki,ale mamy także 6 budek legowych dla ptaków, ekohotele dla owadow zapylajacych, żyjemy z naturą w zgodzie. To, że koty zjadaja ptaki- no coż, to selekcja naturalna w kazdym środowisku przyrodniczym i to żadna nowość.Nie powinno to nikogo bulwersować.
    ostatnio zaistniała taka sytuacja- na ogród trafiła rodzina wielodzietna, która od początku miała problem- a to kleszcze, a to lisy, a to koty im nie pasowaly.mam dzialkę od 15 lat i nigdy nie zlapałam kleszcza, lisa spotkałam oko w oko raz. mruczusia podobno ugryzła w rekę 16-letnią dziewczyne- ponoć wyskoczyla z trawy jak lew i bez powodu ją dziabneła zębami. prezes dzialek uznał mnie za właścicielkę kotki, groził mi sądem jesli nie poddam kota kwarantannie, bo dziewczynce grozi seri zastrzyków. oczywiście kotek jest poddany kwarantannie, nadal jest spokojny, mily, moj 4 letni wnusio tuli sie do niej , ale jeszcze nie było sytuacji, żeby nawet go pazurkiem drasneła. dziewczyna jest corką zastepcy prezesa, ktory straszy osoby dokarmiajace koty wolnożyjące, że jest zakaz PZD dokarmiania kotów. Czy on ma rację? sądzę, że najwiekszym zagrożeniem w ogrodzie to są wlasnie tacy ludzie jak ta rodzina. Pozdrawiam serdecznie Panią Adwokat:)

  17. Jestem wałaścicielem działki. Nie jestem opiekunem, nie jestem przeciwnikiem kotów wolno żyjących. Rozumiem, że bezdomne koty są specyficznym zwierzęciem żyjącym na granicy udomowienia i dziczy. Zastanawiam się czy wprowadzenie jednoznacznych zasad „opieki” nad tymi kociakami będzie jakimś złotym środkiem. Odniosę to do moich doświadczeń. Otóż opiekunka, która zajmuje się kotami w mojej okolicy zaczyna uprawiać swego rodzaju wolną amerykanke związana z opieką nad zwierzętami – tworzenie coraz to nowych miejsc bytowania gdzie tylko się da w tym niszczenie np. żywopłotów i innej zieleni żeby wyciąć w nich budki do karmienia, wszedzie walają się pojemniki na karmę i śmierci. Ogólnie bardzo to wszystko zaszpeca i zaśmieca okolicę. Zeby to zobrazować to kotów jest ok. 10, natomiast w promieniu 100 metrów o mojego miejsca zamieszkania jest 7 tzw. budek do karmienia, czyli prawie po jednej dla każdego kociaka. Ponadto regularnie koty są wpuszczane do okolicznych bloków mieszkalnych i ludzie znajdują je wystraszone pod swoimi drzwiami, bo koty nie wiedzą jak się z stamtąd wydostać. Jakiekolwiek uwagi Pani opiekunka przyjmuje jako atak na bezbronne zwierzęcia i rzuca paragrafami. Zastanawiam się czy ściśle określone miejsca do dokarmiania kotów wyznaczone przez władze miasta (które za to odpowiada) pomogą uporządkować i wbić do świadomości mieszkańców, że to jest właściwy i w pełni legalny sposób opieki nad kotkami. Naprawdę nie mam nic przeciwko aby opiekunowie zajmowali sie wolno żyjących zwierzętami ale niech ma to rece i nogi. Transparentność działań opiekunów też nie byłaby zła rzeczą. Ponadto jednoznaczne i odpowiednie znakowanie kotów przez opiekunów (obroża itp.) także ulatwi weryfikacje czy mamy do czynienia rzeczywiście z dzikim zwierzęciem które może przenieść różne choroby, czy tylko z miłym okolicznym kotkiem którym ktoś (opiekum) się opiekuje.

    Pozdrawiam wszystkich miłośników zwierząt.

  18. Pomagam kociakom od wielu lat.
    Dożywiam,sterylizuje,leczę,stawiam budki i tak jak inni walczę z głupotą i bezdusznością.
    Chociaż nie jestem działkowcem przypadła mi opieka nad kotami z tamtych terenów.
    Nie będę opisywać ciągu problemów ,są takie same wszędzie,jednak mam ważne myślę pytanie.
    Czy małe kociaki z działek mogą zostać przeznaczone do adopcji?
    Jak ustawa definiuje taką sytuację.
    Oczywiście status kota wolnobytującego znam i każdy zwierzak po sterylizacji wraca do swojego środowiska.
    Wracając do kotków około 3 miesięcznych mających dobry kontakt z człowiekiem nigdzie nie mogę znależć odniesienia prawnego.
    Bardzo prosiłabym o odpowiedż ,maluchy mają szansę na lepsze życie.

  19. Mam koty i psy w domu które uratowałam je i dziś są szczęśliwe na działkach dokarmiam koty wolnobytujace i nie pozwolę żeby je ktoś krzywdził. Zabrałam z działki i mam pod opieką dużo zwierząt część poszła do adopcji.Do kochających właścicieli nie było kotów na naszych działkach ale ktoś był bardzo zdesperowany bo krety ryły dziury na działkach i przywiózł ze schroniska następna serię pokoleniową kotów tylko nie karmi ich kiedy przyjdą mrozy i los ich jest obojętny tej bezmyślnej osobie która to uczyniła.Warzne ze nie ma szkodnikow .Pozdtawiam wszystkich zwierzolubów.

  20. Witam,
    za karmienie kotów na działce zostałam wyzwana od szmat przez działkowicza i koty zostały przez niego wytrute, choć były wykastrowane i wysterylizowane. Zarzucił ów działkowiec, że mu zjadły jeża i 7 ptaków…( ciekawe jak on to sobie policzył?). Trzymam kciuki za karmicieli mimo wszystkich „nieprzychylnych wiatrów” 🙂

  21. W ROD w dolnoslaskim jest poprostu KARYGODNE ZACHOWANIE TZ.działkowcow ktorzy mysla ze ogrod jest ich prywatną włASNOSCIA.ZŁOSLIWOSC i DOKUCZANIE OSOBOM KARMIACE koty jest JUZ PRZERAZAJACA.jak MOZNA BYC TAK ZŁOSLIWYM człowieczkiem a jednoczesnie uwazac sie za katolika.GLODNEGO NAKARMIC SPRAGNIONEGO NAPOIC.

  22. Ja to tylko tu zostawię

    Ustawa o ochronie zwierząt
    Stan prawny aktualny na dzień: 31.05.2020
    Dz.U.2020.0.638 t.j. – Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt zwierzęta wolno żyjące (dzikie) „ to zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka”(art. 4 ust 21)

    Kot domowy jest zwierzęciem udomowionym, tak jak pies, świnia, kura i krowa.

Pozostaw odpowiedź Marta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.