W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Potrzeba systemowej pomocy prawnej zwierzętom

Karolina Kuszlewicz / 13 kwietnia 2018

Wszyscy, którzy zajmują się ochroną zwierząt lub przyrody doskonale wiedzą, że w takiej pracy nie ma weekendów, ani świąt. A nawet przeciwnie – wówczas jest jeszcze trudniej, bo np. w wielu miejscach nie ma stałych dyżurów weterynaryjnych i czasem z konającym zwierzęciem trzeba jechać kilkadziesiąt kilometrów, urzędy są zamknięte i panuje ogólne rozluźnienie. 

Na pierwszej linii w interwencyjnych  sytuacjach są osoby, które na miejscu spontanicznie postanowiły pomóc danemu zwierzęciu i organizacje pozarządowe, zajmujące się zwierzętami. To Wy, szanowni Państwo wykonujecie kosmicznie ważną pracę, by zwierzęta zabezpieczyć przed dalszym cierpieniem. To Wy walczycie o ich godność w tych najtrudniejszych momentach, gdy trzeba patrzeć często na ich skrajny ból, a nawet odchodzenie. To Wy organizujecie pomoc weterynaryjną dla nich, to Wy toczycie boje z właścicielami, którzy twierdzą, że wszystko jest w porządku. Często też niestety boje z policją, która nie śpieszy z pomocą (choć w tej kwestii uważam, że jest coraz lepiej). Często nie macie funduszy, ale i tak jedziecie na miejsce. Potem robicie zbiórki, sprzedajecie fanty, pakujecie setki rzeczy na sprzedaż, jednocześnie dbacie o zwierzaki, które macie pod opieką, podajecie im leki, oswajacie je po tym jak straciły zaufanie do przedstawicieli naszego gatunku, a w między czasie pracujecie w swoich regularnych zawodach.

Kłaniam się Wam nisko, bo jesteście ratownikami żyć tych najsłabszych. Zwierzęta bowiem same się nie poskarżą, nie zadzwonią na policję, nie powiedzą – pomocy!

Jest też gdzieś w tym wszystkim moja adwokacka praca, która również nie zna dnia ani godziny. Często mam do czynienia z interwencjami pilnymi. Moi klienci to zwykle małe lokalnie działające organizacje pozarządowe. Trzeba pisać zawiadomienia o odbiorze zwierzęcia, często odwoływać się od decyzji w terminie 3 dni, składać zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zażalenia, kolejne zażalenia, czasem subsydiarne akty oskarżenia. Wykorzystywać w postępowaniu karnym wszystkie możliwe uprawnienia z art. 39 uoz, który pozwala organizacji społecznej, której statutowym celem jest ochrona zwierząt – działać jako strona pokrzywdzona w sprawach przestępstw przeciwko zwierzętom. Składać wnioski dowodowe, analizować opinie biegłych, wnosić o nawiązkę, o zakaz posiadania zwierząt dla sprawców…

Akta spraw na pierwszy rzut oka przygnębiają. Nie można mieć złudzeń – one epatują cierpieniem zwierząt i skalą zła, do jakiego zdolny jest człowiek. To jednak paradoksalnie motywuje mnie do działania.

 

Fakt, że mogę walczyć o to, by sprawcy zostali ukarani, a zwierzę przekazane do bezpiecznego przyjaznego miejsca na resztę życia – sprawia, że pomimo obserwacji okrucieństwa – nie mam poczucia bezsilności.

Trudniej jest w sprawach, w której zwierzę już nie żyje – wówczas pozostaje jedynie walka o karę. Ale i ona ma znaczenie. By osoby, które podpaliły jeża, zrzuciły kota z 10 piętra, odcięły głowę psu, czy zamurowały żywe ptaki w gniazdach – odpowiedziały za to. By zakazano tym szczególnie okrutnym posiadania zwierząt, tym samym chroniąc kolejne potencjalne ofiary przed oprawcami.

Dziś wiele organizacji samodzielnie działa w kwestiach administracyjn0 – prawnych, bo nie stać ich na zlecenie profesjonalnej obsługi. Oczywiście część spraw prowadzona jest pro bono, ale skala potrzeb jest tak duża, że niezbędne jest w mojej ocenie trwałe systemowe wsparcie dla organizacji, zwłaszcza tych najmniejszych.

Dlatego jestem zdania, że powinien zostać powołany urząd Rzeczniczki/ Rzecznika ds. ochrony zwierząt, na szczeblu centralnym i co najmniej z jedną pełnomocniczką/ pełnomocnikiem na szczeblu wojewódzkim.

Dzisiejszy system, w którym niemal cały ciężar ochrony zwierząt został przerzucony na trzeci sektor, bez systemowego wsparcia państwa, jest niewystarczający. Ponadto zwyczajnie żeruje na empatii i gotowości do poświęceń tych najwrażliwszych ludzi. Tak być nie powinno.

Nasze zobowiązania wobec zwierząt mają charakter powszechny, państwo powinno również się w nie angażować.I błędne jest myślenie, że istnieją ważniejsze problemy i ten może poczekać. Przemoc to przemoc.

Jeśli sprawca jest zdolny do skatowania zwierzęcia, będzie też zdolny do przemocy domowej.

Każda forma przemocy mysi być zwalczana po to, byśmy żyli w społeczeństwie bezpieczniejszym, bardziej świadomym, bardziej empatycznym. Na zjawisko przemocy nie można patrzeć fragmentarycznie. Walczyć należy równolegle z przemocą wobec ludzi, tą fizyczną, psychiczną, ekonomiczną, seksualną, szkolną i wszelką inną, jak i z przemocą wobec zwierząt. Ten, kto głodzi psa – być może ma u siebie w domu starszą nieporadną osobę, którą również skazuje na odchodzenie pośród obojętności i znieczulicy. Moja praca  zwykle właśnie polega na zajmowaniu się którą z takich spraw. Z wielkiej wewnętrznej niezgody na przemoc.

Na zdjęciu – dzień z życia adwokatki zwierząt.

Tematy podobne


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.