W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Proces w obronie wilka – takiej Polski chcę!

Karolina Kuszlewicz / 28 marca 2019

To był jeden z najbardziej wzruszających momentów w moim życiu, gdy z perspektywy obrończyni patrzyłam na stół sędziowski – nad nim dumnie wisiało Godło, a po obu jego stronach wyświetlone były obrazy lasu i dzikich zwierząt. Wreszcie te wartości znalazły się równorzędnie obok siebie. Przyroda i tożsamość narodowa. Pomyślałam wtedy, że właśnie takiej Polski chcę!

Proces wilka był oczywiście pewną kreacją, twórczym przetworzeniem dobrze znanej bajki o Czerwonym Kapturku. Ale to nie była tylko zabawa, dla mnie to wydarzenie ma wymiar głębszy i symboliczny. Oto bowiem z w budynku Sądu Najwyższego 15 marca 2019r. wybrzmiały słowa o prawie każdego zwierzęcia do istnienia, godnego życia i potrzebie poszanowania granic wszystkich istot. Był też swoisty rachunek sumienia człowieka opętanego przeświadczeniem o swojej nieomylności, który jednak błędnie i pochopnie często ocenia inne zwierzęta.

Wydarzenie zorganizowało Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i Fundacja Edukacji Prawnej „Iustitia”, my z mec. Andrzejem Gąsiorowskim broniliśmy wilka.

Mówiłam jako adwokatka wilka o współistnieniu. Że jest ono pięknym prawem i zarazem poważnym zobowiązaniem. Rozmawialiśmy o tym, że to „żywe i dzikie” jest fascynujące, w przeciwieństwie do „martwego i stłamszonego”. Połączyliśmy pozornie odległe od siebie światy: las i salę sądową. Coraz częściej jednak będą się one przenikać nie tylko podczas takich wydarzeń jak to, ale w prawdziwej walce o zachowanie przyrody i pozwolenie jej na życie.

To kolosalna odpowiedzialność po naszej stronie. Dać żyć. Pozwolić żyć. Kiedy wymawiam te słowa czasem aż ciężko mi uwierzyć, jaką władzę mamy nad innymi istotami. Czyjeś życie zależy od pociągnięcia spustu. Ciach. Było życie i właśnie gaśnie w bólach.

Odkąd pamiętam, było dla mnie oczywiste, że jedyne życie, jako do mnie należy, to moje własne. Życia wszelkich innych istot, bliskich mi ludzi, bliskich mi innych zwierząt albo zupełnie dalekich, nie są moje, choć oczywiście zależymy od siebie nawzajem.

Uważam, że będzie to jedno z większych i na pewno z najambitniejszych wyzwań regulacyjnych przyszłych dziesięcioleci – dostrzeżenie na poziomie prawa i skodyfikowanie, że wszyscy jesteśmy częścią tej samej biosfery. Ten, kto dokonuje zamachu na wilka, dokonuje również zamachu na świat, który z nim dzielę. Ten, kto dokonuje zamachu na Puszczę, niszczy moją tożsamość narodową. Ten, kto mówi na krew – farba, ze śmierci czyni igraszkę. Śmierć jest sytuacją totalną. Zarówno w odniesieniu do ludzi, jak i do zwierząt. Zabrać wszystko – to zabrać życie. Jak bardzo trzeba życia nie lubić, by mieć pragnienie jego odbierania innym?

I na koniec. Prawo do obrony. Mam wielkie przekonanie, że ustalenie, iż prawo do obrony przynależne jest każdemu człowiekowi, bez względu na czyn jaki popełnił, jest jednym z naszych najwybitniejszych dorobków cywilizacyjnych. Nie ma od niego wyjątków. A zwierzęta? Istoty, które z oczywistych różnic gatunkowych nigdy same nie zabiorą głosu we własnej sprawie, mimo, że tych spraw wytaczamy przeciw nim tysiące.

To był dla mnie zaszczyt, że mogłam w tym niesamowitym budynku Sądu, gdzie ważą się losy najpoważniejszych spraw, obok drugiego obrońcy, naprzeciw prokuratorów, mówiąc do sędziów, w obecności 140 dzieci, stanąć, spojrzeć na Godło i powiedzieć: takiej Polski chcę!

Polski, w której jestem dumna z tego, że w mądry, dobry i odpowiedzialny sposób umiemy ze sobą współistnieć. Gdzie przyroda jest wspaniałą wartością samą w sobie, a nie zasobem. W którym nie walczymy z naturą, lecz się z nią układamy we wspólnym życiu. Kraju, w którym różnorodność jest naszą mocą, a nie polem do zwalczania. W którym dzieci uczy się współpracy, a nie konkurencji. W którym do życia zwierząt podchodzi się z najwyższą powagą, bo to Życie.

 

Ps. tekst ten dedykuję Markowi Adamikowi. Marku, wiem, że byłbyś szczęśliwi, widząc ten niezwykły proces – nie tyle nawet w znaczeniu sądowym, co proces zmian…to się dzieje.

Zdjęcia wykonane przez Klaudię Kolasę.

 

Tematy podobne


Komentarze

    • Zgadzam się. Wilk wbrew pozorom ma się w Polsce całkiem nieźle. A woda, rzeki – cóż też potrzebują głosu w ich imieniu, zgadzam się. Zresztą Nowa Zelandia poszła nawet o krok dalej i uznała podmiotowość rzek.

  1. a w pyrzycach katują konia obcęgami i proszę obejżeć program Ekspres Reporterow z dnia 13 11 2018 roku i pomimo programu nic temu panu prokuratura nie robi do tej pory mój nr 668 34 62 62 prszę pmoc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.