W imieniu zwierząt i przyrody głosem adwokata

Życzę nam opamiętania, we wszystkim

Karolina Kuszlewicz / 2 stycznia 2020

Nowy Rok. 2020. Płyną życzenia wszystkiego dobrego, a nawet najlepszego, zewsząd. Ściana Facebooka to kolejne podsumowania, głównie te radosne, bo taka jest idea mediów społecznościowych, by raczej celebrować niż pożałować.

Ja jako przedstawicielka ludzkiego gatunku, dostrzegając to, co udało się zrobić pięknego, żałuję jednocześnie kolejnego roku pełnego okrucieństwa dla zwierząt.

Wciąż ludzkie ego i głupota są nieskończone

W ciągu ostatnich tylko dwóch dni w związku ze świętowaniem Nowego Roku za pomocą fajerwerków lub latających lampionów, wybuchł pożar w ogrodzie zoologicznym w Niemczech. Spłonęło 30 zwierząt: orangutany, szympansy i goryl. W męczarniach.

W Polsce wiele ptaków nie wytrzymało nocy sylwestrowej. Jak napisało Nyskie Pogotowie Opiekuńczo – Adopcyjne dla Zwierząt ŁAPA „Ten dzięcioł duży miał dzisiaj wrócić na wolność, po ponad 3 tygodniach leczenia, znaleziony dzisiaj martwy wraz z innymi drobnymi ptakami (m.in. wróbel). Oto proszę Państwa jest efekt fajerwerków”,

„Umiera z pogwałceniem godności, ale nie z pogwałceniem prawa”

To zdanie pochodzi z książki B. Stevensona „Tylko sprawiedliwość”, w której autor odwołuje się do powieści „Zabić drozda”. Pisze o problematyce funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych, opartym na systemie wysoce represyjnym, zakładającym surowe karanie, w tym orzekanie i wymierzenie kary śmierci. Autor jest obrońcą osób skazanych, przebywających w tzw. celach śmierci. Głośno sprzeciwia się systemowi, w którym człowiek „umiera z pogwałceniem godności, ale nie z pogwałceniem prawa”.

Można je (powyższe zdanie) jednak odczytać nie tylko w stosunku do człowieka. Tragicznie doskonale opisuje bowiem los zwierząt. Rocznie 70 miliardów zwierząt hodowlanych zabijanych jest na świecie w celach produkcyjnych. Podobnie jak czarnoskóry bohater w powieści „Zabić drozda”, zwierzęta zabijane są co prawda z pogwałceniem godności (gazowane, rażone prądem, duszone – w przypadku ryb, a także poprzez poderżnięcie gardła pełni świadomego zwierzęcia – w przypadku uboju rytualnego), ale w majestacie prawa.

Nastąpił nowy rok, ale czy jesteśmy odnowieni?

Złożyliśmy w ofierze jednej nocy setki zwierząt, by odpalić fajerwerki. Bardzo tego żałuję. Mamy wiele do żałowania.

Nie odbiera mi to siły do działania, bo warto robić swoje. R. Solnit w książce „Nadzieja w mroku” pisze, że „Nadzieja tkwi w założeniu, że nie sposób przewidzieć, co się stanie w przyszłości, i że w tej szczelinie niepewności powstaje przestrzeń do działania”. Dla mnie oznacza to, że nawet jeśli pewne zmiany wydają się dziś niemożliwe, to tylko założenie. Każdy ruch ma znaczenie i każdy ruch w kierunku lepszego świata dla zwierząt, zwiększa szansę na ten lepszy świat. Kiedy zaczynaliśmy w maju 2019 r. sprawę ratowania krów z Deszcza, wydawało się, że nie ma szans na zmianę wydanych w sprawie decyzji i wyroku sądu. A jednak – zrobiliśmy to i decyzja nakazująca zabicie tych zwierząt została wygaszona! „Niemożliwe” stało się możliwe.

Życzę nam opamiętania, we wszystkim. 

Uważności, także dla świata poza ludźmi.

Empatii, niezależnie od Świąt.

Słuchania, mimo różnic gatunkowych.

Dzielenia się zamiast oczekiwań.

Odwagi w reagowaniu zamiast stagnacji.

Współczucia zamiast odwracania wzroku.

Przyjaźni w miejsce dominacji.

Szacunku w miejsce wykluczenia.

Dumy z bycia wrażliwym człowiekiem.

Solidarności i wspierania się wzajemnego, w tej trudnej co do zasady drodze do lepszego świata dla zwierząt.

Tematy podobne


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.